Esperanto, język bez narodu
Esperanto to międzynarodowy język, stworzony sztucznie, oparty na najbardziej rozpowszechnionych językach świata, szczególnie na języku włoskim.
Twórcą esperanta i człowiekiem, którego pseudonim stał się nazwą nowego języka, jest Ludwik Zamenhof (1859-1917), warszawski lekarz pochodzenia żydowskiego, urodzony w Białymstoku.
Chociaż esperanto ujrzało światło dzienne, to znaczy wyszło drukiem w formie podręcznika, w Warszawie, idea międzynarodowego języka powstała w rodzinnym mieście Ludwika - jeszcze w latach jego dzieciństwa. Oto co sam pisze na ten temat:
,,To miejsce mojego urodzenia i lat dziecinnych, Białystok, nadało kierunek wszystkim moim przyszłym usiłowaniom. Mieszkańcy Białegostoku składali z Rosjan, Polaków, Niemców i Żydów. Każdy z tych elementów był wrogo ustosunkowany do innych. W takim mieście, bardziej niż gdzie indziej, wrażliwa natura czuje ciężar różnojęzyczności i wnioskuje na każdym kroku, że różność języków jest jedyną lub przynajmniej główną przyczyną, która rozdziela ludzką rodzinę na wrogie części. Wychowano mnie jako realistę, nauczono, że wszyscy ludzie są braćmi, gdy tymczasem na ulicy i na podwórku wszystko na każdym kroku dawało mi znać, że ludzie nie istnieją, istnieją jedynie Rosjanie, Polacy, Niemcy, Żydzi itd. To dręczyło wciąż bardzo silnie moją dziecięcą duszę. Ponieważ wydawało mi się wtedy, że dorośli posiadają jakąś wszechstronną siłę, powtarzałem sobie, że kiedy będę duży, nieodzownie to zło zlikwiduję".
Biblia, wieża Babel i mały językoznawca
Do pracy nad tworzeniem nowego języka „międzynarodowego” przystąpił Ludwik w dziesiątym roku życia. Zaczęło się, jak sam wyznaje, zupełnie przypadkowo. Nudząc się w domu zajrzał do Biblii i wyczytał tam przypowieść o wieży Babel wznoszonej przez potomków Noego.. Miała sięgać nieba. Pan Bóg jednak nie pozwolił na jej wybudowanie, a karząc zuchwalstwo budujących pomieszał im języki tak, iż jeden drugiego nie rozumiał. Lektura zrobiła na Ludwiku wielkie wrażenie. Najpierw napisał pięcioaktową tragedię, której tematem była wieża Babel. Potem w zabawach z młodszym rodzeństwem mieszał znane sobie doskonale języki: polski, rosyjski, białoruski, niemiecki i żydowski (jidisz). Niebawem zabawa przerodziła się w manię. Wyrazom jednego języka przyczepiał końcówki innego, mówił do siebie tą osobliwą gwarą, zapisywał bruliony wymyślonym przez siebie słownikiem, zanudzał rodzeństwo i kolegów.
Nowa Łacina czyli dzieło Zamenhoffa
Latem 1873 roku Zamenhofowie przenieśli się do Warszawy, gdzie ojciec objął posadę nauczyciela w gimnazjum realnym i w Instytucie Weterynarii.
Czternastoletni Ludwik, uczeń gimnazjum na Nowolipkach, wiedział już doskonale, co jest jego powołaniem. Z zapałem uczył się języków: francuskiego, łaciny i greki, a że zdolności lingwistyczne miał wprost fenomenalne, przychodziło mu to bardzo łatwo. Bruliony ze słówkami i gramatyką sztucznego języka pęczniały z dnia na dzień. Wreszcie Ludwik uznał swoje dzieło za skończone. Nazwał je „Nowa Łacina" i zaproponował kolegom posługiwanie się nim, co chłopcy przyjęli z entuzjazmem pisali w nim ściągaczki, organizowali figle.
Zachęcony powodzeniem Ludwik coraz to ulepszał formy gramatyczne, powiększał zasób słów. Kończąc gimnazjum skończył jednocześnie pracę nad językiem międzynarodowym.
Głupstwami się bawisz! skarcił go ojciec. Najwyższy czas pomyśleć poważnie o przyszłości. Wyjedziesz na studia medyczne do Moskwy.
- Moja przyszłość to język międzynarodowy. Zniosę bariery między narodami, stworzę możliwość wzajemnego porozumienia, życia w przyjaźni odpowiedział Ludwik z gorącym przekonaniem.
- Będziesz studiował medycynę - powtórzył ojciec stanowczo. - I porzuć te głupstwa, bo ściągniesz hańbę na moją głowę.
Motto z Kartezjusza
Ludwik unikał rozmów z ojcem na ten temat. Ale pewnego dnia wyczytał u Kartezjusza, że:
,,Sztuczny język jest możliwy i można znaleźć naukę ujmującą jego zasady. Przy pomocy tego języka chłop sądzić będzie o sensie praw łatwiej, niż obecnie czynią to filozofowie".
Pokazał ojcu te słowa.
Owszem, zrobiły wrażenie, ale nie tak wielkie, by uwolnić Ludwika od konieczności wyjazdu na studia medyczne.
Gdy wyjechał, ojciec wyjął z jego biurka bruliony zawierające gotowe dzieło i wrzucił w ogień. Chciał uchronić syna przed ośmieszeniem się w opinii znajomych i przyjaciół.
Po roku Ludwik przeniósł się z uniwersytetu moskiewskiego do Warszawy. Na wieść o spaleniu swojej wieloletniej pracy popadł w rozpacz. Ale nie załamał się. Niebawem jeszcze z większym zapałem przystąpił do odtworzenia i udoskonalenia swego dzieła.
Upór Zamenhofa i słownik nowego jezyka
W roku 1887, po wielu trudach i gorzkich doświadczeniach, Ludwik Zamenhof, wówczas już lekarz okulista, wydał w Warszawie broszurę zawierającą gramatykę, dwujęzyczny polsko-międzynarodowy słownik z 927 rdzeniami, modlitwę Ojcze nasz", wyjątki z Biblii, wiersze.
Aby nie ściągnąć hańby na głowę ojca, użył pseudonimu „Doktor Esperanto", gdyż ,,esperanto" w jego języku znaczy ,,mający nadzieję".
Nazwę tę pierwsi zwolennicy międzynarodowego języka przenieśli na dzieło Zamenhofa.
Cechy esperanto w skrócie:
- uproszczona gramatyka wzorem języka angielskiego
- rdzenie romańsko-germańskie, wybór form najprostszych i najbardziej międzynarodowych - na bazie wspólnego zasobu leksykalnego, wzorem łaciny
- fleksja jako pomoc w tworzeniu zasobu językowego - końcówki słowiańskie (np. rosyjskie) pomocą w słowotwórstwie.
Pisaliśmy ostatnio - jakiego języka obcego warto się uczyć w 2025 roku?
Podziel się artykułem
musisz zalogować się, aby dodać komentarz... → Zaloguj się | Rejestracja